Jak to wszystko się zaczęło? Trochę banalnie...

Fascynuję się Terierami tybetańskimi od 1986 roku. Wtedy to dostałam od dziadka na imieniny mojego pierwszego psa. To były najpiękniejsze i najwspanialsze imieniny mojego życia.

Maja była kundelkiem, jednak znajoma weterynarz, stwierdziła, że widzi w niej ogromne podobieństwo do teriera tybetańskiego. Zaczęłam zgłębiać tajniki tej rasy. Tak narodziła się moja wielka pasja.

Mała, czarna, kudłata kuleczka była uosobieniem wszystkiego, czego pragnęłam. Zawładnęła sercami wszystkich domowników, ale najbardziej moim. Byłyśmy nierozłączne. Razem spędzałyśmy każdy wolny czas, każde wakacje, dzieliłam z nią radości i smutki... Wydawałoby się, że tak musi być wiecznie.... ale odeszła, zbyt szybko. Błędna diagnoza lekarza... Wciąż żywa w mej pamięci i w sercu. Nie było niczego, czego mogłabym bardziej pragnąć niż jej powrotu do cielesnego życia. Świat wydał się pusty, bezgranicznie... Majka, to suczka, która zbudowała do końca mój ideał marzeń i celów.

Minęło parę lat zanim udało mi się kupić pierwszego psa tej rasy, ale bezustannie zgłębiałam wiedzę na ich temat z dostępnych mi źródeł. Zaraziłam pasją mojego chłopaka (obecnie już męża). Maya (na cześć poprzedniczki) pojawiła się u nas w sierpniu 2002 r.

Przyznam szczerze, że biorąc Mayę byliśmy przeciwni hodowli tzw. "psów wystawowych". Ona miała być typowym psem "do kochania". Nie chcieliśmy robić z niej gwiazdy i stresować pokazami przed tłumem ludzi i innych psów.

W maju 2004 r. przybył do nas Alex. I tutaj nastąpiła konfrontacja naszych marzeń z rzeczywistością kynologiczną. Zweryfikowaliśmy fakt, iż nie możemy hodować psów tej rasy w Polsce bez zainteresowania się oficjalnym wzorcem i wystawami. I tak wpadliśmy po uszy. Rozpoczęła się fascynacja wystawami psów. Jednak traktujemy je jak sport, jak dobra zabawę. Nic na siłę.

Rok później z Finlandii przybyła do nas czarna długo oczekiwana łobuziara - Dharma. W tym samym roku zarejestrowaliśmy nasz pierwszy przydomek hodowlany - dharmakaja. Okazało sie jednak, że hodowla o podobnie brzmiącej nazwie istnieje już w Belgii i FCI nie mogło przyjąć tej nazwy. Zdecydowaliśmy się na zmianę. I tak na początku 2006 powstała Acala Karuna.

Pewnie nigdy nie odpowiem, że wiem wszystko o Terierach tybetańskich, mimo tego, że ciągle staram się poszerzać swoje wiadomości.

Dla nas hodowla to nie tylko posiadanie suczki i czasem szczeniąt. Hodowla to tworzenie w określonym celu, z określonych powodów i na określonych podstawach. I tylko taka nas pociąga, i tylko taka nas interesuje.

Tyle wstępu, choć nasi znajomi twierdza ze tak naprawdę o Terierach tybetańskich możemy opowiadać godzinami bez znudzenia......no może do zanudzenia słuchacza! :-) Zapraszamy serdecznie do obejrzenia strony hodowli - Acala Karuna !!!